sobota, 26 grudnia 2015

Były sobie bombki III

A tu mały (bo tylko na dwie bombki) powrót do serii "koszulowej" z ubiegłego roku:





I jeszcze coś w naturalnych kolorach:



Wygląda jak sznurek, prawda? A tymczasem to gruba włóczka - taka, z której można robić szaliki na rękach.


Były sobie bombki II

Kolejne tegoroczne bombki - tym razem "carsko-królewskie" ;)













Były sobie bombki

W tym roku bombkowanie polegało u mnie głównie na podziwianiu produkcji Kasi z Krainy Peoni ;) Sama zrobiłam niewiele, ale na szczęście tyle, że mogłam obdarować ulubione koleżanki. Bombeczki były takie:


koronki na satynie






Kolejne - w następnym poście.

piątek, 4 grudnia 2015

Dla fanów Meluni :)

Melunia jako kot Baskerville'ów:



Zlikwidować Pinterest!

   Tak! Zamknąć, zlikwidować, zablokować!
Ostatnie wieczory, zamiast zająć się twórczą pracą, spędziłam oglądając tam zdjęcia! Jakimś cudem zaczęłam od bombek, a skończyłam (kłamię, jestem w trakcie ;) ) na chainmaille. Chyba za dużo technik już wypróbowałam, bo chciałabym każdą z nich rozwinąć i gdy trafię na ciekawe zdjęcie... a potem kolejne... i kolejne... I nagle jest północ, a rozpoczęte robótki czekają...
   Tymczasem pokażę dwie bransoletki ze zbiorczego zdjęcia w poprzednim poście:





Prosty wzór, a efekt, nieskromnie powiem, przynajmniej zadowalający ;) Wymyśliłam to sama, ale pewnie przede mną zrobiły to setki koralikomaniaczek, więc jeśli popełniłam plagiat, to nieświadomie. Jeśli korzystam z czyjegoś wzoru lub inspiruję się czyjąś pracą, zawsze podaję źródło. 

Poniżej to samo, tylko o jeden rząd kryształków więcej:



Obydwie bransoletki w jednym z moich ulubionych zestawień kolorystycznych - czarny + silver-lined crystal.



wtorek, 1 grudnia 2015

Tyle czasu minęło...

... od ostatniego wpisu. Przegapiłam nawet pierwsze urodziny bloga :( A wszystko przez zmiany w mojej pracy - nowa siedziba (wielbiciel Meluni, zobaczywszy zdjęcie, zapytał, czy budujemy tam promy kosmiczne) i nowe zasady (instrukcje i jeszcze raz instrukcje) tłumią moją wenę :( Korporacyjne klimaty nie dla mnie... Kasia z Krainy Peoni próbuje mnie mobilizować, ale efekty (póki co) mizerne. Niby powinnam starać się zrównoważyć wpływ korporacji (oj, jak to poważnie zabrzmiało!), ale po ośmiu lub więcej godzinach spędzonych przy mikroskopie i lupie (czyli promów kosmicznych nie buduję ;) ) na precyzyjne dłubanie w domu siły i oczu nie starcza :(
   Na szczęście teraz spędzam kilka dni w moim rodzinnym domu i wena jakby wracała :) Uwielbiam moje rodzinne miasto - kierowcy zatrzymują się, żeby przepuścić pieszych na pasach, odwiedzanie sąsiadów jest normalne (jeśli się ma sąsiadów wartych odwiedzania), na ulicy prawie zawsze spotka się kogoś znajomego, a jeśli nie, to można zajrzeć do sklepu, w którym pracuje koleżanka z podstawówki :) Zaczęłam nawet robić bombki! Ale zanim je pokażę, podzielę się wcześniejszymi pracami. Dziś mała zapowiedź - jak widać, plecionki różne :)



A! Zapomniałabym! W tzw. międzyczasie wzięłam udział w Konkursie Plastyki Obrzędowej w Rudnikach i w swojej kategorii zajęłam I miejsce. Dumna jestem strasznie ;) A ile miłych słów usłyszałam, kiedy zadzwoniłam z pytaniem o wyniki!!! Moje pisanki kurpiowskie na wystawie pokonkursowej prezentowały się tak:



Zdjęcie pochodzi ze strony, do której link zamieściłam powyżej.


poniedziałek, 6 lipca 2015

Kwitną sobie

Oto kolejny powód do dumy mojej siostry - kwitnące w ogrodzie jukki. Mamy takie trzy.




A dla fanów Meluni (ma ich przynajmniej dwoje ;) ) odpowiedź na pytanie, dlaczego pojawia się tu tak rzadko:

"Żadnych zdjęć!"


piątek, 3 lipca 2015

Kopciuszek jest królewną

Co roku o tej porze spędzam trochę czasu w moim rodzinnym domu. Moja siostra, licząc na moją odpowiedzialność ;), zostawia mi pod opieką ogród (w tym różnego rodzaju hodowane przez nią mutanty). Jakiś czas temu w ogrodzie pojawiło się coś, co wyglądało jak kolejny chwast, ale moja siostra, wiedziona szóstym zmysłem ogrodnika, pozwoliła mu rosnąć. Dziś objawiła się królewna w pełnej krasie:


Nie wiadomo, skąd do nas przyszła, ale już zostanie :)

środa, 17 czerwca 2015

Turecka modelka

Ponieważ Melunia odmówiła pozowania w tureckim naszyjniku (nie do twarzy jej w różowym), musiałam znaleźć inną modelkę. Oto ona:



Uśmiech, proszę:


Proszę nieco odchylić głowę:


I jeszcze zbliżenie:


Sesja zdjęciowa wykonana, niestety, aparatem w telefonie :(

A żeby Meluni nie było przykro, oto jej zdjęcie jako miłośniczki laptopów:



Tym razem była to profesjonalna sesja przed lustrzanką. Autorem zdjęcia jest mój siostrzeniec, któremu tejże lustrzanki niezmiennie zazdroszczę ;)

środa, 27 maja 2015

Turecki szał

Jakiś czas temu wpadłam w turecki szał - z dziką namiętnością produkowałam sznury tureckie :) Im bardziej błyszczące (koraliki fire polish), tym lepiej ;) 


Z tym zdjęciem chyba zrobię sobie koszulkę ;) Albo plakat do powieszenia nad biurkiem.

A poniżej kilka ciekawszych (moim zdaniem) zestawień kolorystycznych: