wtorek, 26 kwietnia 2016

Recyclingowy samochód z kartonu

   Poprzedni tydzień we wrocławskich przedszkolach przebiegał pod znakiem ekologii. Ja, co prawda, nikogo do przedszkola nie posyłam (Melunia stanowczo odmówiła), ale miałam w tym swój skromny udział. Razem z moją koleżanką, Agnieszką, zbudowałyśmy taki oto ekologiczny samochód z kartonu:




Tapicerka w ulubiony motyw właścicielki - Frozen, a z tyłu obowiązkowe miejsce dla misia ;)

A tu już dumna właścicielka (i pasażer z tyłu):


A tak prezentował się samochód jeszcze w "fabryce":


Szczerze mówiąc, nie wiem, kto miał z nim więcej zabawy - Nadia czy my z Agnieszką ;)

Wcześniej Aga z Nadią zrobiły jeszcze legowisko dla zwierzaka z opony:


Na wszelki wypadek ukryłam to zdjęcie przed... wiadomo, kim ;)


poniedziałek, 7 marca 2016

Struś na wystawie

   Tak prezentują się moje pisanki kurpiowskie na wystawie w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu:



   Raz jeszcze serdecznie zapraszam :)


sobota, 5 marca 2016

Struś łowicki

  Tegoroczny kurpiowski struś nie był pierwszym strusiem w mojej pisankarskiej karierze ;) Dwa lata temu (również na wystawę w Muzeum Etnograficznym) stworzyłam strusia łowickiego:



   Wiem, zdjęcia fatalnej jakości, robione w warunkach kuchennych, wieczorem, ale czyż kogut nie jest piękny mimo to? ;)

   A tu więcej pisanek łowickich:


   Kiedyś usłyszałam, że "to tylko wycinanki". Zaproponowałam osobie, która tak powiedziała, żeby sama zrobiła taką pisankę. Nie doczekałam się ;)



Kurpiowski struś

   Od kilku lat mam przyjemność i zaszczyt prezentować moje pisanki na Wystawie Wielkanocnej w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu. W tym roku zamarzył mi się kurpiowski struś - wydmuszka strusia oklejana sitowiem. Pracy miałam z nim dużo, ale oto jest:



Na zdjęciu struś w towarzystwie wydmuszki kurzej, które to towarzystwo podkreśla zarówno wielkość strusia, jak i (mam nadzieję) "ogrom" wykonanej przeze mnie pracy ;) Wydmuszka strusia, wbrew pozorom, nie jest łatwiejsza do oklejania niż kurza czy gęsia. Daje, oczywiście, więcej możliwości, jeśli chodzi o wzory, ale trudno ją podczas oklejania podtrzymywać tak, żeby nie zgnieść sitowia już naklejonego. Samego strusia nie zgniotłabym, nawet gdybym na nim usiadła ;)

   A tutaj wszystkie moje pisanki kurpiowskie, które powędrowały na wystawę:




   Wystawa potrwa do 18 marca, a 19 marca odbędzie się kiermasz, na którym będzie można zakupić pisanki z wystawy i wiele, wiele innych. Zapraszam :)



piątek, 4 marca 2016

Jak to z Melunią było...

   Czy ja już opowiadałam, skąd wzięła się Melunia? Chyba nie... I nie chodzi mi o rozmnażanie się kotów ;)
   Prawie cztery lata temu koleżanka z pracy namawiała mnie na wzięcie kota (sama ma dwa). Pokazywała dziesiątki zdjęć z różnych portali, przekonywała... Nigdy wcześniej nie miałam bliskiego kontaktu z kotami - poza dzieciństwem, kiedy próbowałam przynosić do domu znalezione koty, ale one zawsze wybierały wolność. W moim rodzinnym domu był pies - suczka Pinia, znaleziona w Sylwestra, uwielbiająca bezgranicznie moją mamę. Później miałam Hektora... Należałaby mu się osobna historia, ale teraz ma być o Meluni :)
   Kasia zachęcała nadal... Trochę na odczepnego powiedziałam, że kiedy zobaczę kota, który powinien być mój, będę to wiedziała od razu.
   I dzień czy dwa później stało się - zobaczyłam te zdjęcia:





   To był MÓJ KOT :) Zadzwoniłam od razu i umówiłam się na odbiór - nawet Kasia była zaskoczona ;) Transport zapewniła inna koleżanka z pracy, Kalina.
   Melunia w rzeczywistości była mniejsza, niż wynikałoby to ze zdjęć, zresztą nadal jest raczej małym kotem - utrzymuje wagę (w przeciwieństwie do mnie) 2,6 kg. 
   Pierwszy wieczór spędziła głównie pod szafką w kuchni, ale udawało mi się ją stamtąd wywabić pomponem na sznurku :) Przeznaczenie kuwety pojęła od razu, mimo że wcześniej nie miała z nią do czynienia.
   Drugiego wieczoru wdrapała się do mojego łóżka i tak już pozostało, chociaż teraz nie wdrapuje się, tylko wskakuje jednym susem :) Obserwacja tego, jak zwiększa się jej "zasięg" skoków, była niezapomnianym doświadczeniem.
   Teraz Melunia sypia ze mną - zaczyna od wskakiwania na mnie (szczególnie wtedy, kiedy leżę na boku) i "ugniatania" mnie, potem układa się obok mojej poduszki, najchętniej na mojej ręce :) Tylko poranny budzik ją denerwuje, tak jak mnie ;)