Pamiętam czasy, kiedy rarytasem były jakiekolwiek koraliki, na przykład takie:
Te po prawej pracowicie nawlekałam na żyłkę (od wujka wędkarza) dla mamy i siostry, a one nosiły je wzbudzając zazdrość koleżanek ;)
Teraz mamy Toho, Preciosa, Miyuki, kryształki Swarovskiego i wiele innych - nic, tylko wybierać i szydełkować, wyplatać, haftować. Moim koralikowym rajem jest sklep Kadoro :)
Szydełkuję, wyplatam i haftuję, ale sama rzadko noszę swoje wyroby. Większość szybko znajduje nowe właścicielki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz